Leonard Jaworski - KCHB w Szczecinku

KCHB w Szczecinku
Przejdź do treści

Menu główne:

GALERIA > Twórczość literacka
Leonard Jaworski
NIEOCZEKIWANA RADOŚĆ

Postanowiłem napisać wiersz o miłości. Oczekiwałem lirycznego uniesienia. Serce po brzegi wypełniłem uczuciem. Szukałem słów odświętnych i górnolotnych. Zastanawiałem się  jak wiele miłości może mieścić się miedzy jednym uderzeniem serca a drugim. Miałem ochotę żonglować słowem „miłość” jak zawodowy cyrkowiec. Czekałem na poetycką Wenę i oto zjawiała się, Muza poezji okazała się łaskawa i napełniła mnie swoim duchem. Z sercem przepełnionym  czułością, zasiadłem do pisania. Byłem absolutnie pewien, że spod mego pióra wyjdzie coś  wyjątkowego! Skupiony, z poważną miną, zasiadłem przy stole.
Nie zdążyłem napisać ani jednego słowa, gdy usłyszałem ciche pukanie do drzwi. Podniosłem głowę z niezadowoleniem i pomyślałem - dlaczego ktoś przychodzi  akurat teraz?! Poirytowaniem otworzyłem drzwi. Przed drzwiami ujrzałem małą dziewczynkę, ubraną w różową sukieneczkę, pomarańczowe kolanówki i czerwone sandałki, jej zdziwione niebieskie, oczy patrzyły na mnie uważnie, nic nie mówiła. Była zjawiskiem tak niesamowitym, jak gdyby została przeniesiona z obrazu malarza epoki renesansu. Natychmiast zacząłem zadawać dziecku wiele pytań, pytałem; co tu robi, jak ma na imię, po co do mnie przyszła, dlaczego mi przeszkadza, gdzie są jej rodzice? Jednak ona nawet się nie poruszała. Przypominała lalkę z gabinetu figur woskowych. Tymczasem jej błękitne oczy dziwiły się coraz bardziej.
Nie otrzymawszy odpowiedzi na moje pytania, także i ja zamarłem w bezruchu. Każde z nas było jakby z innej epoki, mógłbym być jej pradziadkiem, dziecko wyglądało na 5 lat. Tak przez dłuższa chwilę przyglądaliśmy się sobie bez słów. Moje oblicze wyrażało niemałe zakłopotanie, bo nie bardzo wiedziałem co mam dalej robić. Ratunek pojawił się niespodzianie, gdyż dziewczynka wyciągnęła ku mnie swoją małą rączkę i złapała mnie, za wskazujący palec. Leciutko pociągnęła mnie w stronę klatki schodowej i tak połączeni wyszliśmy przed budynek. Bez słów przeszliśmy przez dziedziniec, doszliśmy do małego placu zabaw, a tu przy piaskownicy stał oparty o barierkę dziecinny rowerek.
Moja towarzyszka wskazała  na kółka w rowerku i zrobiła taki ruch, naśladujący pompownie roweru. Zrozumiałem, że to dziecko jest głuchonieme.  Gestem pokazałem, że pójdę po pompkę.Wróciłem z piwnicy i bez trudu napompowałem koła, w których faktycznie nie było powietrza.  Dziewczynka pewna siebie, rozradowana i szczęśliwa wsiadła na rowerek, i jakby na moją cześć wykonała rundę honorową wokół piaskownicy. Dopiero teraz zobaczyłem, że ma ona dwa blond warkoczyki z kokardami w różnych kolorach; nie byłem pewien czy to kolor różowy i niebieski, czy może czerwony i granatowy.
R
owerzystka sprawnie  zahamowała obok mnie i uśmiechem  podziękowała mi za przysługę. Odwzajemniłem jej uśmiech i pomachałem pompką.  Byłem dziwnie rozradowany, chyba szczęśliwszy od tej małej rowerzystki. Pomyślałem, że miłości i szczęścia nie trzeba szukać, bo uczucia te znajdą nas same i to czasami w najmiej oczekiwanym momencie.
Przypomniałem sobie słowa zapisane w Biblii, Apostoł  Jan obwieścił je dawno temu: „ Bracia nie miłujmy językiem i słowem, ale czynem i prawdą”. Nie uszczęśliwiłem świata jeszcze jednym wierszem, ale dałem radość małemu człowiekowi, usprawniając rowerek.                              

Przypomniał mi się nagle aforyzm  Michela Quoista:
„W dniu, w którym radość innych staje się twoją radością, w dniu, w którym cierpienie innych staje się twoim cierpieniem - masz prawo powiedzieć kocham”.


GDZIE JESTEŚ PANIE JEZU?

teolodzy zamknęli Ciebie Panie
w kościelnych murach
handlarze dewocjonaliami
ponownie zawiesili na krzyżach
twoi czciciele, gromadzą
się wokół krzyży i obrazów
mocno wierzą że jesteś zaklęty w
rzeźbach i dziełach malarskich...

a przecież Boga nie można zamknąć
w złotym pudełku  i uwięzić w kościele
zmartwychwstałeś Panie i teraz
stajesz koło każdego chętnego serca.
jesteś łaskawy i miłosierny
kochającym i wszechobecnym Bogiem.
oczekujesz Zbawicielu
relacji z człowiekiem w Duchu i Prawdzie

BIBLIA
 
Chociaż na świecie jest ksiąg miliony,
Każda jest mądra mądrością swą,
Ale jest jedna księga natchniona
Dzisiaj  ją otwórz i popatrz w Nią.
 
Nie szukaj stronic ni przeznaczenia,
Bo w każde miejsce jest to zbawienie.
Czytaj cierpliwie, módl się do Boga
A dobra będzie życiowa droga.

Dobrą tą drogą tą podążaj śmiało,
Biblia wskazówką będzie dla ciebie,
Jeśli tak zrobisz to w końcu drogi,
Z Bogiem się spotkasz na pewno w Niebie.

Biblia nie jest książką
Nie jest to biblioteka
To żywe Słowo Boga
Zawiera Ona 66 ksiąg
39 Stary Testament

27 Nowy Testament
4 Ewangelie
21 Listów
 1 Dzieje Apostolskie
1 Objawienia (Apokalipsa)
 
 
KIEDYŚ - TERAZ

kiedyś
w uśmiechu czasu zgrzytnęło osłupienie
rzeczywistość urodziła złe przeczucia
święta wyblakły w moim kalendarzu
zabrakło odwagi by wołać do Ciebie Panie

milkły słowa ciężkie od grzechu żalu i bólu
za mało było nadziei wiary i miłości  
na granicy zmarnowanej rzeczywistości
dopadało smutne przeznaczanie

niedoskonałość spotkała się ze słabością
przemęczanie do spółki z goryczą
pod warstwą banalnych uśmiechów
ukryły się pokłady głębokiej udręki

wszystko zaczęło się od tego dnia
kiedy to bez patosu i ceremonii
zapukałeś Panie do mego serca
i odmieniłeś mnie i moje istnienie

teraz
każde pytanie ma odpowiedź   
problemy znajdują rozwiązanie
odeszło zagubienie i samotność
nieustannie towarzyszy mi łaska mojego Boga  
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego